| Tomasz
Załuski
Pomysłowe
zestawienie (tekst do katalogu wystawy "portretwlasny.pl") Jak
mogło dojść do zestawienia prac Krzysztofa Skarbka i Laury Paweli?
Jakie
warunki musiały zaistnieć, jakie czynniki musiały złożyć się na to, aby
mógł pojawić się pomysł tej wystawy? Nie jestem w stanie udzielić dokładnej
odpowiedzi na to pytanie, gdyż nie pojawił się on w mojej głowie. Sądzę
jednak, że jednej rzeczy można być a priori pewnym: jeżeli był to rzeczywiście "pomysł",
to proces jego genezy musiał, niejako z definicji, być naznaczony pewną
przypadkowością. Jeżeli bowiem wierzyć idiomatycznym
- i bardzo pomysłowym - wyrażeniom języka polskiego, pomysł jest czymś,
na co się wpada, czymś, co się przydarza myśleniu, co mu się narzuca,
co raptownie nasuwa się na myśl, przypadkowo, quasi-machinalnie przychodzi
do głowy. Pomysłu nie można wytworzyć; nie jest on prostym wynikiem
celowego
wysiłku umysłu lub wyobraźni i pozostaje innorodny, nieciągły względem
stymulacji, burzy mózgów, czy technik heurystycznych. Nie gwarantują
one
jego przyjścia. Mogą jednak dać ku temu sposobność.
A zatem dwa motywy: "zestawienie" i "pomysł". Czy
zestawienie, z jakim mamy do czynienia tu i teraz, w przypadku wystawy
Paweli i Skarbka, można nazwać pomysłowym? Niezależnie od rozstrzygnięcia
tej kwestii warto zastanowić się nad relacją, jaka może zachodzić pomiędzy
powyższymi motywami. Wydaje się bowiem, że "zestawienie" określa
swego rodzaju mechanizm bądź schematyzm działania owej naturalnej sposobności
do pomysłów, którą nazywamy pomysłowością. Przekonuje nas o tym John
Locke,
pisząc w Rozważaniach dotyczących rozumu ludzkiego, że pomysłowość [wit] "polega
głównie na zestawianiu idei [assemblage of ideas] oraz na szybkim i wielorakim
łączeniu ich ze sobą, gdzie tylko da się w nich odnaleźć jakieś podobieństwo
i zgodność; a to pozwala tworzyć z nich powabne obrazy i przyjemne wizje
wyobraźni; w przeciwieństwie do tego władza sądzenia [judgement] polega
na czymś całkowicie różnym, a mianowicie na starannym oddzielaniu od siebie
jednej idei od innej, gdzie tylko można dopatrzyć się w nich choćby najmniejszej
różnicy, aby tym sposobem uniknąć błędnego mieszania wskutek podobieństwa
i pokrewieństwa nie brać jednej rzeczy za inną. Jest to droga postępowania
zupełnie przeciwna do metafor i aluzji, na czym przeważnie polega przyjemność
i urok pomysłowości [wit], która tak żywo działa na wyobraźnię i którą
dlatego tak chętnie wszyscy widzą; jej urok przejawia się bowiem na pierwsze
wejrzenie i nie potrzeba pracy myśli [labour of thought], by zbadać jej
rzetelność i uzasadnienie. Nie wnikając głębiej, umysł pozostaje na zadowoleniu,
jakie daje mu przyjemny obraz i żywość wyobraźni" . Pomysłowość
jest tutaj określona jako zestawienie, "asamblaż" idei. Jakkolwiek
Locke wspomina o "wielorakości" możliwych zestawień, to ogranicza
ją do sfery podobieństwa i pokrewieństwa. Zestawianie na zasadzie różnicy,
czy wreszcie pokrewieństwa-w-różnicy jest w jego oczach wykluczone. Różnica
jest domeną innej naturalnej sposobności - władzy sądzenia. Ta ostatnia
zawiera się w oddzielaniu różniących się między sobą idei. Nie sposób
nie dostrzec jednak osobliwej ambiwalencji całego tego fragmentu: aby
odróżnić, oddzielić od siebie pomysłowość i władzę sądzenia, a także przeciwstawić
sobie odpowiadające każdej z nich szeregi określeń (z jednej strony podobieństwo,
pokrewieństwo, metafora, aluzja, wyobraźnia, przyjemność itd.; z drugiej
strony różnica, oddzielanie, praca myśli, uzasadnienie itd.), Locke musi
je równocześnie ze sobą zestawić, a zestawienie to ma nad wyraz pomysłowy
charakter. Owa ambiwalencja daje do myślenia, sugerując, iż kwestia zestawienia
może również dotyczyć "idei" ostentacyjnie odmiennych, nie-podobnych
i nie-pokrewnych (czyż możliwości tej nie poświadczają niezliczone kolaże,
montaże i asamblaże sztuki nowoczesnej i współczesnej, dające miejsce
zestawieniu różnorodnych, niewspółmiernych i nieprzystających do siebie
elementów?). Zestawienie przywodzi je ku sobie wzajemnie, zderza, nieustannie
przesuwa ich granice, daje impuls do zawiązania się między nimi dynamicznych
relacji, lecz zarazem zaznacza ich wzajemną innorodność.
W ten sposób wielorakość zestawienia obejmuje zarówno to, co tradycyjnie
nazywamy "podobieństwem", jak i to, co określamy jako "różnicę".
Twierdzenie to jest jednak nazbyt abstrakcyjne. Zestawienie cechuje bowiem
wielorakość radykalna: ma ono zawsze charakter "okolicznościowy",
zawsze zdarza się w obrębie pewnego "tu i teraz", zaś pojawiając
się, wycofuje się jako takie i przybiera jednostkową postać konkretnych,
zestawianych ze sobą elementów. Nie ma jednej, danej zasady pomysłowego
zestawienia; nie ma też danej wielości takowych zasad. Pomysłowość podlega
niejako swemu własnemu, modyfikującemu działaniu. Każde pomysłowe zestawienie
jest w pierwszym rzędzie pomysłem innej zasady zestawienia.
Jaką postać przybiera zestawienie w obrębie "tu i teraz" określonego
ramami Atlasu Sztuki oraz datami 10.09 - 31.10.2004? Zestawienie prac
Skarbka i Paweli, niezależnie od tego, czy uznać je za pomysłowe, czy
też za mechaniczne, stanowi rodzaj maszyny wystawienniczej, zdolnej do
wytworzenia nowego sensu zestawianych prac, a także wprawiającej w ruch
i napędzającej myślenie odbiorców (a wśród nich piszącego ten tekst).
Zestawienie tych prac jest niewątpliwie wystawieniem ich na wzajemną relację.
"Zestawienie" jako "wystawienie na relację": może
ono odkryć coś we wspomnianych pracach lub coś w nich wytworzyć, pomniejszyć
lub przesadnie podkreślić wagę pewnych cech, inaczej rozłożyć akcenty,
całkowicie zmienić artykulację danego dzieła, czy wręcz przekształcić
je, podsuwając odbiorcy nie wykorzystane dotąd pomysły interpretacyjne.
Może doprowadzić do odniesienia zagadnień rozważanych w związku z twórczością
artysty do prac artystki, bądź też do przeniesienia, na zasadzie eksperymentu,
pytań wypływających z dzieła artystki do dzieł artysty. "Wystawienie
na relację" jest zatem zawsze wystawieniem na niebezpieczeństwo,
choćby tylko potencjalne.
Tym, co zestawienie prac Skarbka i Paweli pozwala przede wszystkim dostrzec,
jest fakt, że sam motyw zestawienia określa nie tylko relacje między pracami
obojga artystów, lecz także wewnętrzną strukturę ich prac - i to na wielorakie
sposoby. Wielorakość ta powoduje, że motyw zestawienia ulega podziałowi,
rozpada się na kilka innych motywów, których zestawienie spróbuję teraz
naszkicować. 1.
Schematy. Sztuka Skarbka jest jedną wielką batalią przeciwko temu,
co
schematyczne, konwencjonalne i rutynowe. Jest ona prowadzona w imię witalności
życia - życia, które ma być wolne od wszelkiego zamierania w powtarzalności
określonej formy i funkcji: "chodzi mi o to, żeby w tym naszym powolnym
biegu, że się tak śmiesznie wyrażę, do śmierci nie było schematyczności"
. Bohaterowie ikonograficznego uniwersum Skarbka - ludzie, zwierzęta,
wytwory cywilizacji - próbują porzucić jednoznacznie zdeterminowane role,
"zmieniają permanentnie swoje codzienne działania. Rutynowe czynności
[...] zastąpione są przez nowe - często zaskakujące funkcje" . Cywilizacja
świata nowoczesności wydaje się definiować w oczach artysty jako teatr
jednego przedstawienia, w którym wszystkie istoty żywe i rzeczy są statystami
pochłoniętymi spełnianiem jednoznacznie przypisanych, nie pokrywających
się i koniecznie pojedynczych funkcji. Jak u Le Corbusiera, dla którego
"dom jest maszyną do mieszkania", "fotel jest maszyną o
siedzenia" "umywalnie są maszynami do mycia" , każda rzecz
to maszyna o jednym przeznaczeniu. Tę jednofunkcyjność ma gwarantować
forma, pomyślana w taki sposób, by uniemożliwiać niezgodne z przeznaczeniem,
"perwersyjne" wykorzystywanie danego wytworu. Właśnie taką jednak,
nierzadko swoiście poetycką "perwersję", odnajdujemy na obrazach
Skarbka. Wszystko istnieje w nich w nieustannym procesie metaforycznej
przemiany. Dana rzecz traci przypisaną jej funkcję, by w zamian zyskać
funkcję przeniesioną z innej rzeczy bądź istoty żywej. Rezultatem są
absurdalne,
zastanawiające, nierzadko pomysłowe zestawienia rzeczy z odmiennymi,
nieprzystającymi do nich, afunkcjonalnymi funkcjami - na przykład samochody
unoszą się
w powietrzu, obracają się nad ogniskiem nadziane na ruszt, ustawione
na sztorc tworzą górę, z której można zjeżdżać na nartach, czy też odpoczywają,
stojąc na zderzaku pod domem. Kilkukrotne zestawienie tej samej rzeczy
z różnymi, zaskakującymi funkcjami zdaje się budzić w niej potencję do
wchodzenia w każdą rolę, jaką tylko można sobie wyobrazić.
Poszczególne zestawienia dokonują się w przestrzeni uniwersum, które
samo jest jednym wielkim zestawieniem elementów tradycyjnie oddzielanych
i
przeciwstawianych sobie - świata natury, świata człowieka i świata wytworów
cywilizacji technicznej. Dzięki temu "paradygmatycznemu" zestawieniu
sztuka Skarbka nabiera pewnych klasycznych rysów utopii i "świata
na opak". Zyskujące własną witalność i poddane animizacji wytwory
techniki, przyjazne człowiekowi i współpracujące z nim zwierzęta, miasta
koegzystujące z nad wyraz egzotyczną i dziką dżunglą, budynki kwitnące
wijącymi się, elektrycznymi ornamentami -asamblaż wszystkich wspomnianych
wyżej światów, użyczających sobie wzajemnie pewnych cech, aby zintensyfikować
witalność całości. Zestawienia tego rodzaju nabierają szczególnej wyrazistości
w kolażach artysty, stając się wszakże bardziej agresywne.
Patrząc na obrazy Skarbka nie sposób jednak oprzeć się myśli, że proklamowana
walka ze schematami jest skazana na trwanie nieskończone, gdyż jej bronią
są schematy i one również stanowią trofeum zwycięzcy. Czyż bowiem siła
- można by nawet powiedzieć witalność - zestawień różnych przedmiotów
z niespodziewanymi funkcjami nie wypływa również stąd, iż aluzyjnie odsyłają
one do nieobecnych, "właściwych", konwencjonalnych funkcji tychże
przedmiotów? Co więcej, owe niekonwencjonalne zestawienia opierają się
na wykorzystaniu konwencjonalnych elementów (Skarbek przyznaje, że lubi
pewne schematy, "zwłaszcza te z amerykańskich filmów sensacyjnych
czy obyczajowych, albo z komiksów" ; tu jednak banalny schemat nabiera
dlań wartości pozytywnej, uniwersalnej, stając się repozytorium "odwiecznej
prawdy, że każdy potrzebuje akceptacji, wierzy w te same wartości, opisywane
we wszystkich filozofiach i religiach, że chce osiągnąć szczęście, zrozumienie,
poczucie własnej wartości" ). Wreszcie, malarski świat Skarbka dopracował
się swych własnych schematów, które - jak choćby owe notorycznie unoszące
się w powietrzu samochody - w sposób nieunikniony stały się łatwo rozpoznawalnym
emblematem, rodzajem znaku firmowego, bądź artystycznego logo artysty.
Paradoks przedsięwzięcia Skarbka polega na tym, że "walka ze schematami" podlega
quasi-mechanicznej konieczności nieustannego ponawiania.
W przypadku prac Paweli nie można mówić o frontalnym przeciwstawieniu
się temu, co schematyczne. Mamy tu raczej do czynienia z ostentacyjnym
powtórzeniem pewnych konwencji obrazowych. W swych obrazach Pawela imituje
konwencje wizualne charakterystyczne dla interfejsu systemu Windows,
zestawiając
je z komunikatami dotyczącymi m.in. kwestii rzeczywistości, bycia, sztuki,
jej powstawania i odbioru, malowania, różnych pozytywnych i negatywnych
emocji. W tych "komputerowych" pracach artystce wydaje się zależeć
przede wszystkim na wizualizacji samego pomysłu zestawienia i zbadaniu
płynącego zeń efektu: "Te obrazy to trochę takie działanie skojarzeniowe:
komputer wysyła sygnały - człowiek je odbiera. A co gdyby nagle komputer
wysłał komunikat dotyczący Twojego życia prywatnego?" .
Powszechna znajomość "ikonografii" Windows zapewnia tym obrazom
wysoką "komunikatywność", dlatego też względnie łatwo jest odczytać
owe egzystencjalne komunikaty. Czyniąc to, nie sposób nie zauważyć, że
również one są dość stereotypowe, a czasami wręcz ocierają się o schematyczny
dydaktyzm. Jak pisze artystka w innym autokomentarzu, "malowałam
określone ostrzeżenia przed zagrożeniem płynącym z nadużywania systemów
komputerowych, zagrożenia, które wszyscy znamy po imieniu, malowałam pytania
o świat realny w dobie wirtualnej i komunikaty dotyczące naszej skomputeryzowanej
codzienności"[podkr. T.Z] . Wśród owych znanych po imieniu, powtarzanych
przez wszystkich aż do znudzenia tez (częstokroć zresztą filozoficznie
naiwnych) możemy odnaleźć twierdzenia o braku kontaktu skomputeryzowanego
człowieka ze światem rzeczywistym, kurczeniu się rzeczywistości, wyjałowieniu
myśli i wyobraźni przez technikę, upodobnieniu człowieka do maszyny itd.
Nie dość zatem powiedzieć, że Pawela "ujawnia" to, co wszyscy
i tak wiedzą. Ważniejsze jest jak to robi. Po pierwsze, nawet przyjmując,
że jej obrazy są jedynie ilustracjami wspomnianych tez, trzeba przyznać,
że są to ilustracje dobre; niektórym pracom z tego cyklu, który wkroczył
już chyba w swą fazę "klasyczną", udaje się osiągnąć taki stopień
kondensacji, iż można by określić je mianem wizualnych aforyzmów. Po drugie,
powtarzane w ostentacyjny sposób i zestawiane ze sobą schematy podlegają
wzajemnemu, dyskretnemu naruszeniu. Zunifikowana, neutralna ekspresyjnie
infrastruktura Windows nabiera nowych znaczeń, zyskuje "mimowolną"
ekspresję i zaczyna ewokować różne emocje: w zależności od jednostkowego
zestawienia jest to ostra bądź cierpka ironia i autoironia, humor, sarkazm,
wzbierająca agresja, zniechęcenie, nuda, niepokój, a nawet dramat. Z kolei
paradygmatyczna teza o schematyzacji zachowań, myślenia i wyobraźni skomputeryzowanego
człowieka jest przewrotnie podważana dzięki pomysłowemu zakomunikowaniu
jej za pomocą tego samego schematycznego elementu, który ma ją zarazem
potwierdzać. Po trzecie, w sposób oczywisty i nieunikniony nawet to "dyskretne
naruszenie" z miejsca przekształca się w schemat, w artystyczny
emblemat Paweli. Seryjny i wariacyjny charakter prac artystki, pozwalając
skupić
się na drobnych różnicach, jakie między nimi występują, skłania jednak
do rewizji samego pojęcia schematu. Rewizja ta polegałaby na wzięciu
pod
uwagę faktu, że schemat jest zawsze ucieleśniany, że zawsze istnieje
jedynie w procesie niemal niezauważalnej acz nieustannej modyfikacji,
wynikającej
z jego zestawień z jednostkowymi obrazami. Po czwarte wreszcie, same
te obrazy, każdy w nieco inny sposób, uwypuklają napięcie, jakie wytwarza
się w zestawieniach schematów. Napięcie to wydaje się wymykać zarówno
wizualizacji, jak i konceptualizacji. Metaforycznie można powiedzieć,
że jest ono samą elastycznością, pozwalającą na ruch schematów, ich pomysłowe
zestawianie i przekształcanie. 2.
Codzienność i realizm osobisty. Codzienność jest postrzegana przez
Skarbka
jako sfera działania powtarzalnego, rutynowego, królestwo nawyków, życia
machinalnego, jednostajnego, pozbawionego zdarzeń nowych, niezwykłych
i "niecodziennych". Brak jej intensywności i pełni, które -
jak zdaje się uważać artysta - powinny cechować prawdziwą egzystencję.
Codzienne zdarzenia i procesy wydają się dla niego charakteryzować trywialnością,
materialnością, która nie odsyła do żadnego sensu poza swym własnym nadchodzeniem
i przemijaniem. To przeciw tak rozumianej codzienności Skarbek zwraca
swą opartą na imperatywie wyobraźni sztukę. Wedle własnych słów artysty,
w jego obrazach "banalna codzienność ulega przemianie w realizację
marzeń o życiu niewymuszonym, zgodnym z projektem nieskrępowanej fantazji"
. Poddana przemianie, której głównym narzędziem są zestawienia elementów
nie mających ze sobą styczności w wymiarze egzystencji rutynowej, codzienność
zaczyna ukazywać swą zaskakującą podszewkę, nazywaną przez artystę "realizmem
osobistym": "jest nim znany wszystkim świat, ale każdy jego
element zobaczony jest z niezwykłej strony, z innej perspektywy, na nowo"
. Mamy tu zatem do czynienia z czymś w rodzaju filozofii immanentnej,
w znaczeniu, jakie temu pojęciu nadawał Breton: "To wszystko, co
kocham, to, co odczuwam, co wypełnia moje myśli, skłania mnie do szczególnej
filozofii, do filozofii immanentnej, zakładającej, że nadrealność tkwi
w samej realności, nie będąc w stosunku do niej ani nadrzędna, ani zewnętrzna"
. Zestawienie z papieżem surrealizmu pozwala także uświadomić sobie romantyczno-modernistyczną
genealogię projektu przemiany codzienności, jaki deklaruje Skarbek. Chodzi
tu o ideę sztuki dokonującej totalnego "uniezwyklenia" świata,
o ideę obejmującego całą rzeczywistość państwa sztuki, bądź też w jeszcze
innej wersji ideę laboratorium sztuki, w którym powstają zasady mające
następnie kształtować myślenie i życie. Artysta w istocie podziela to
pragnienie o prometejskim promieniowaniu sztuki wykraczającej poza swą
autonomię: "najbardziej chciałbym, aby to wszystko, co maluję, działo
się w rzeczywistości. Może byłby to tylko teatr, ale objąłbym nim całe
miasto" . Zderzając jednak to głęboko estetyzujące pragnienie -
w którym pobrzmiewają echa rewolucji przez sztukę - z liberalnym ideałem
nienaruszania wolności innych, Skarbek ogranicza praktyczną realizację
swego przedsięwzięcia do siebie samego: całość, jaką tworzy on i jego
sztuka ma dawać przykład, oferować inną i - jak sądzę - jednostkową możliwość
egzystencji . Co więcej, sztuka ta podtrzymuje istnienie samego pytania
o możliwość przemiany świata, sugerując konieczność jego przeformułowania
tu i teraz, gdy zdaje się brzmieć tak niewspółcześnie .
Herosem malarskich narracji Skarbka jest niezmiennie człowiek, realizujący
swe pragnienia za pomocą wyobraźni, która ma moc realnego oddziaływania
na rzeczywistość. Jest to zatem sztuka antropologiczna, ale i teologiczna,
gdyż moc człowieka jest tu obrazem specyficznie rozumianej mocy boskiej.
Nie przypadkiem na kilku obrazach pojawia się postać Jezusa Chrystusa,
zawsze przedstawianego w scenach dokonywania cudów, w procesie zmiany
deterministycznych praw rzeczywistości i zastępowania ich nowymi zestawieniami
rzeczy. Skarbek włącza Chrystusa do swego uniwersum, gdyż widzi w nim
boskiego artystę, który nie musi się uciekać do namiastki, jaką jest malarstwo,
lecz tworzy swe cudowne zestawienia wykorzystując materiał samej codzienności,
samej rzeczywistości.
Zestawiając obrazy Skarbka z deklarowanym przez niego projektem można
dostrzec dwa w pewnym stopniu dysonansowe elementy. Pierwszym jest fakt,
że niekonwencjonalny świat artysty zawiera jak najbardziej konwencjonalne, "popularne" wyobrażenia
o atrybutach życia szczęśliwego: obowiązkowo eleganccy ludzie, ubrani
w garnitury i żakiety, obecność samochodu jako
symbolu dostatku itd. Owa konwencjonalna ikonografia obiektów pragnień
i pożądań powoduje, że przedstawienia blasku zdarzeń niecodziennych podszywa
delikatna ironia i jakby niewiara w twórczą moc wyobraźni. Drugi element
dotyczy kontrastowej, momentami spazmatycznej kolorystyki, mającej oddawać
intensywność pragnień ludzkich. Pragnienie odwraca się tu od codzienności,
pożądając pełni życia - iskrzącego się sensu, upatrywanego w tym, co
niezwykłe
i niecodzienne. Można odnieść wrażenie, że nieskończonemu nienasyceniu
tego pragnienia dorównuje jedynie intensywność doskwierającego mu braku
sensu.
Powtarzając ostentacyjnie poetykę reklamową, w tekście towarzyszącym
swemu projektowi internetowemu Reallaura Pawela umieściła hasło: "Jeszcze
bliżej codzienności" . W artystycznej odpowiedzi artystki na kwestię
codzienności pobrzmiewają echa tradycji dadaistyczno-popartowskiej, echa
dwudziestowiecznych prób zbliżenia sztuki do codzienności. Radykalnym
wyrazem tej tendencji były pomysły zniesienia sztuki jako względnie autonomicznej
sfery i uczynienia jej jedną z wielu praktyk codziennego życia, uczynienia
każdego artystą i/lub sprawienia, by tworzenie sztuki było tak zwyczajną
czynnością, jak karmienie kota lub mycie zębów. Przestrzeń współczesnych
możliwości odpowiedzi na wspomnianą kwestię określają jednak wnioski,
jakie wyciągnięto z niepowodzenia wszystkich tych z istoty artystycznych
przedsięwzięć samo-przezwyciężenia się sztuki. Dlatego w sztuce Paweli
nie ma mowy o rozpuszczaniu sztuki w immanencji codzienności, pojawia
się natomiast ostentacyjne powtarzanie elementów tej ostatniej.
Ostentacyjne powtórzenie daje się odnieść do wielu współczesnych artystów
i artystek, jaką więc formę przybiera ono w sztuce Paweli? Wspomniany
wyżej projekt Reallaura opiera się na pomyśle stworzenia obrazów układających
się w zapis zdarzeń z codziennego życia artystki przy użyciu poetyki
wyświetlaczy
telefonów komórkowych oraz oferowanej przez operatorów sieci usługi "ściągnięcia"
na własny telefon graficznych wizerunków zwanych logo. Początkowo projekt
jedynie naśladował sposób istnienia i dystrybucji logo, funkcjonując w
postaci rozsyłanych przez Internet e-mailów , by po pewnym czasie stać
się również prawdziwymi logo, przesyłanymi za opłatą na telefony komórkowe
, a wreszcie objąć prezentowane obecnie, utrzymane w "poetyce komórkowej"
obrazy malarskie. We wszystkich tych przypadkach mamy do czynienia z ostentacyjnym
wykorzystaniem "konwencji logo" w zestawieniu z "osobistą
rzeczywistością" artystki . Lista ostentacyjnie powtarzanych, konwencjonalnych
fragmentów codzienności obejmuje także m.in. kupowanie "reallaury"
za pośrednictwem płatnego sms-a ; skandującą, agresywną retorykę tekstu
"reklamującego" ten projekt jako produkt rynkowy; zestawienie
występującego za każdym razem autoportretu artystki ze słowną "legendą",
sytuujące się na przecięciu reklamy billboardowej, komiksu oraz wystylizowanych
ujęć fotograficznych z gazet i telewizyjnych programów o sławnych tego
kraju i świata; stereotypy kulturowe, płciowe, kosmetyczne, dietetyczne,
erotyczne, artystyczne itd.; mody, a wśród nich modę na wyznania; autokreacyjny,
autopromocyjny i automarketingowy charakter całego projektu. Efekt tych
powtórzeń jest złożony - należałoby tu właściwie mówić o kilku efektach,
nakładających się na siebie lub występujących osobno w wypadku danej pracy.
Może to być ironiczno-ludyczny dystans do uwypuklanego schematu, łączący
się czasem z jego samo-świadomą akceptacją i zgodą, by modelował on kształt
zdarzenia (prawdopodobnie "symulowanego") z codzienności artystki.
W innych przypadkach akcent przesuwa się na próbę sprawdzenia wewnętrznej
elastyczności danego schematu i ubrania weń "autentycznego"
fragmentu osobistej codzienności. Pojawiają się również dyskretne, zabawne
naruszenia "niezwykłych" schematów poprzez zestawienie ich z
wyjątkowo błahymi i zwyczajnymi zdarzeniami. Czasami wreszcie schemat
jest po prostu wypełniany neutralną treścią, pełniąc jedynie funkcję fatyczną
- stanowiąc środek kontaktu z odbiorcą i przekazania komunikatu "jestem".
Cel tych powtórzeń jest również niejednoznaczny. Wydaje się on obejmować
próbę znalezienia nowej szansy dla komunikatywności sztuki, zainstalowania
jej we współczesności "tu i teraz", wyeksponowania technoekonomicznych
konwencji codzienności przy użyciu ich samych, a zarazem wykorzystania
tychże konwencji do swego własnego zaistnienia (konwencje autokreacyjno-autopromocyjne),
wreszcie próbę stworzenia nie-naiwnego realizmu prezentującego współczesne
techniki istnienia. Co więcej, prace Paweli oferują odbiorcy możliwość
sprawdzenia, które schematy są "autentyczne", w które z nich
wierzymy, dzieląc je z innymi w swego rodzaju "egzystencjalnej wspólnocie
schematu" (określenie pełne schematów, stąd cudzysłów).
Sztuka Paweli jest trzeźwa, pozbawiona złudzeń, świadoma swych uwarunkowań
i możliwości, "minimalistyczna" w sensie dążenia do wpisania
się w "tu i teraz", do zainstalowania w codzienności przy użyciu
jej własnych środków. Jest ona zarówno kolejnym fragmentem codzienności,
jak i jej reliefem; sięgając do poetyki samych prac, można by powiedzieć,
że eksponują one rozdzielczość codzienności. Ta ostatnia nie jest przedmiotem,
względem którego można by zachować autonomię. Naznacza ona nasze ciała
i wyznacza rytm myśli. Sztuka Paweli to nie celebracja, kult, czy fenomen
codzienności, jako że wszystkie te określenia czynią swój przedmiot niezwykłym,
niecodziennym. Sztuka ta jest jednym ze zdarzeń, które przekonują nas,
każde na swój sposób, że "sens bycia" jest również tym, co
codzienne, banalne, trywialne, konwencjonalne, ujęte, na ile to możliwe,
nie w przeciwstawieniu
do niezwykłości, lecz w swej niesłychanej prostocie . 3.
Malarstwo. Dzieła Skarbka to istne fajer-werki. Gdyby było to możliwe,
malowałby on niewątpliwie ogniem lub strumieniami światła. Kształty
są
u niego obwiedzione aureolami płonących punktów, jakby były trawione
żarem owej poszukiwanej przez artystę pełni życia. Kluczowym pojęciem
jest tu "kontrast". Kontrastowe zestawienia barw i kształtów mają na
celu stworzenie efektu rozwibrowania obrazu - każda płaszczyzna jest utkana
z dynamicznych, drgających ornamentów. Ta swoista odmiana horror vacui
jest z kolei skontrastowana ze zdecydowanym wycięciem konturów: "nie
ma w tym działaniu niepewności - pędzel czy szpachla wytycza drogę myśli,
podobnie jak wjeżdżający w zakręt samochód rajdowy" . Nie wolno jednak
zapominać o funkcji, jaką pełni to, co zwykle określa się jako środki
formalne, gdyż artysta wyraźnie podkreśla: "nie interesuje mnie forma
dla formy w malarstwie, nie interesuje mnie uprawianie kompozycyjnych
sztuczek" . Malarstwo jest dla Skarbka - obok filmów wideo, instalacji
i performance'ów, wśród których wydaje się jednak dzierżyć prymat - pracą
nad tworzeniem niekonwencjonalnych zestawień rzeczy i funkcji. Zestawienia
te nie ograniczają się jedynie do warstwy ikonograficznej. Przemiana,
o jakiej mówi artysta, ma się dokonywać również w zestawieniu rzeczy
(samochodu,
tramwaju, komputera, miasta itd.) z samą tkanką malarstwa.
Pawela deklaruje: "Nie jestem malarzem, to mnie nie dotyka, ani kolor,
ani faktura, ani kompozycja nie stanowią dla mnie wystarczającej podniety,
inaczej ma się rzecz w stosunku do Rzeczywistości, ta stymuluje moją wyobraźnię
i napędza myśli" . W odniesieniu do swych "komputerowych"
obrazów podkreśla zaś, że zależało jej na "na mocnym zestawieniu
malarstwa i Windows" . Malarstwo wydaje się być dla artystki fragmentem
rzeczywistości, przedmiotem gotowym o określonych zasadach funkcjonowania.
Tak też je traktuje, wykorzystując tradycyjnie przypisywanych mu funkcje
- z jednej strony bycie oknem, przez które widać "rzeczywistość",
z drugiej bycie realnym, materialnym przedmiotem. Ukazanie przez okno
tradycyjnego obrazu malarskiego okienek Windows i komórkowych logo wytwarza
specyficzną realność tych wirtualnych fragmentów naszego pejzażu, a płótno,
farba oraz niedoskonałość manualnego wykonania nadają im niemal materialną
konkretność. Szczególnie dobrze jest to widoczne w przypadku determinowanej
technologicznie poetyki wyświetlaczy telefonów komórkowych, która przeniesiona
do malarstwa traci swe techniczne umotywowanie i zyskuje quasi-autonomiczne
istnienie, a zarazem nabiera uderzającej hieratyczności. Paradoksalnie,
malarstwo wydobywa też (być może tylko przypadkiem) specyficzną elegancję
formalną Windows, "technodesignerską" przystań, jaką znalazło
to, co estetyczne po utracie immunitetu w sferze sztuki. Z drugiej strony,
infrastruktura Windows staje się narzędziem ironicznego skandowania pewnych
stereotypowych, "autotematycznych" problemów związanych z tworzeniem
i odbiorem malarstwa oraz sztuki w ogóle. 4.
Technika. Motyw witalności życia pozostaje u Skarbka w nieustannym
konflikcie
z istnieniem świata techniki. Zestawienia tego ostatniego ze światem
natury i światem człowieka zawsze prowadzą do nadania cech istot żywych
wytworom
cywilizacji, nigdy zaś na odwrót. Elementy świata techniki stanowią dla
człowieka groźbę, gdyż nie dość, iż determinując i schematyzując jego
istnienie czynią go podobnym do maszyny, to na dodatek przestają być
narzędziami,
a stają celami samymi w sobie. Nabierają cech mitycznych i wytwarzają
wokół siebie quasi-religijny kult, który powinien być zarezerwowany
dla
tego, co żywe. Dlatego też w obrazach Skarbka "ludzie biorą w swe
ręce cywilizację i zmieniają ją, wytrącając z jej arsenału różne groźne-trywialne
przedmioty, jak samochód, telewizor, lodówka, telefon czy cały pejzaż
miejski. To wszystko muszą "wybić" z podstawowych funkcji"
. Cywilizacja i technika alienują człowieka, oddzielają go od immanencji
życia, fundując jego namiastki, martwe protezy. Niewątpliwie stąd właśnie
bierze się sentyment artysty do motywu "pierwotności" człowieka.
Sposób fantazyjnego wykorzystywania wytworów techniki w obrazach Skarbka
ma w sobie coś z post-cywilizacyjnej neoplemienności charakterystycznej
dla (powstałych w latach osiemdziesiątych) filmów w rodzaju Mad Maxa.
Zestawiając okienka Windows z egzystencjalnymi komunikatami Pawela, jak
sama cokolwiek przewrotnie zauważa, stała się "systemem komunikującym
otoczenie o tym, co mi się nie podoba, o tym, jakie są moje problemy,
rozterki i pytania wobec siebie oraz wobec sztuki, którą tworzę"
. Zestawienie świata człowieka i świata techniki jest dla artystki współzależnością
naturalną, zaś komputer po prostu kolejną technologią modulującą inną,
nową przestrzeń bycia. Skupiając się na samej oprawie graficznej systemu
Windows, jak też uwypuklając niską, "ziarnistą" rozdzielczość
obrazów "komórkowych" Pawela prezentuje same technologiczne
sposoby prezentowania, wchodzenia w obecność. Prezentuje różne postacie,
jakie przybiera techne bycia . Jej prace są technegzystencjalne. 5.
Pokolenia. Jak pisał Benjamin, "w wyobrażeniu szczęścia niezbywalnie
współbrzmi wyobrażenie zbawienia. Podobnie jest z wyobrażeniem przeszłości,
które historia czyni własną sprawą. Przeszłość niesie w sobie tajemny
wskaźnik, który kieruje jej uwagę na zbawienie. [...] istnieje tajne sprzysiężenie
między pokoleniami minionymi i naszym. To my byliśmy oczekiwani na ziemi.
To nam dana jest - jak każdemu pokoleniu przed nami - słaba siła mesjanistyczna.
I to o nią przeszłość zgłasza roszczenia. Nie można tego roszczenia łatwo
oddalić" . Czy paradoksalnie nie można by powiedzieć, że Pawela,
artystka "młodego pokolenia" (której wszelki mesjanizm wydaje
się być obcy), zestawiając w nieoczekiwany, pomysłowy sposób różne schematy,
do pewnego stopnia spełnia quasi-mesjanistyczne nadzieje Skarbka - artysty
"pokolenia średniego"? |