Artystka w łazience

Monika Branicka


Kiedy niedawno Laura Pawela wyjeżdżała do Strasburga, załatwiając ubezpieczenie długo tłumaczyła urzędnikowi, że nie interesuje ją ubezpieczenie pracownicze, bo wcale nie jedzie do pracy, tylko na stypendium. Urzędnik nie wierzył i nalegał. A ona swoje i swoje. Ten, że powinna się zastanowić. Gadka szmatka.


Gdy Pawela przyjechała do Francji, akurat wybuchła hydraulikofobia. Gazeta Wyborcza napisała: "Polski hydraulik został wymyślony przez niechętnych rozszerzaniu Unii Europejskiej przeciwników konstytucji UE. Straszono nim Francuzów w kampanii przed referendum 29 maja. Ksenofobiczny wizerunek Polaka zabierającego Francuzom miejsca pracy, pracującego za mniejsze pieniądze i bez respektowania francuskich norm socjalnych przeniknął do świadomości potocznej nad Sekwaną.(...)". W sukurs wymyślono plakat z młodym przystojnym hydraulikiem promującym polskie uroki i pejzaże. Podobno we Francji robi on furorę. Tymczasem Laura Pawela sama postanowiła zostać hydraulikiem. Zrobiła akcję "Łazienka / Salle de Bain" „We Francji postanowiłam nie zajmować się sztuką jak artysta, a pracować jak Polak za granicą. Mój projekt w ramach artist in residence polega na wyremontowaniu łazienki w pracowni wynajmowanej przez instytucje, która mnie tutaj gości” – mówi artystka. Zamiast blond włosów niebieskookiego młodzieńca z rurkami i kluczami w rękach, który obija się na tle polskich krajobrazów, widzimy drobną dziewczynę (blond loki i oczy jak chabry), która hożo zabrała się do pracy. Dwa w jednym. Podobno Polska słynie też z pięknych i pracowitych kobiet, więc dlaczego nie wyprodukować polskiej superroferty? Hydrauliczki! A to się Europa zdziwi!

Może jednak ubezpieczenie by się przydało? ;-)