Ubezpieczenie talentu

Łukasz Guzek

Świat ubezpieczeń jest równie tajemniczy jak polityka braci Kaczyńskich. I równie podejrzany w intencjach: niby wszystko dla twojego dobra, ale na końcu wychodzi na ich własne dobro, a ty pozostajesz z wyjaśnieniem, że nie masz racji...Trzeba być ostrożnym, a najlepiej zacząć się bać. Filmowanie z ukrycia jeszcze powiększa wrażenie przekroczenia jakiejś granicy. Kadr nie pokazuje nic z tego, co jest tematem akcji (kamera jest w specjalnie przygotowanej torbie, ujęcia są przypadkowe, choć nie przypadkowo wybrane do filmu). Cóż zresztą mielibyśmy oglądać? Wystrój wnętrz biur jest nie do zapamiętania, podobnie jak twarze urzędników. Toczącą się akcję słyszymy, ew. czytamy napisy, gdy tekst mówiony jest niewyraźny. Sytuacje rozmów możemy sobie tylko wyobrażać i przychodzi nam to bez trudu, bo każdy kiedyś siedział przed urzędnikiem w biurze. Jest to więc ciekawy zabieg wizualny- obraz odwołuje się do naszego doświadczenia uczestnictwa w życiu, obrazów, które już i tak mamy w głowie. Ich pokazywanie nie jest więc konieczne. Ale ów obraz tym bardziej przekazuje wrażenie nieprzejrzystości świata ubezpieczalni (artystka mówi, że czasami wyłączała kamerę, gdyż przed spotkaniem z agentami była legitymowana, ale kamera nigdy nie została odkryta).

Laura Pawela przeprowadziła eksperyment badawczy, polegający na zanurzeniu artysty w środowisku całkowicie obcym. I jako ciało obce został odrzucony (talentu nie dało się ubezpieczyć). Ale w trakcie eksperymentu zaszedł pewien proces – proces tworzenia dzieła sztuki, równoczesny z procesem demaskacji ubezpieczalni. Niektóre ubezpieczalnie manifestacyjnie wspierają sztukę i to, jak Generali, nawet tę trudniejszą. Pawela udowadnia, że to tylko tworzenie pozorów (czyli tzw. wizerunku) i że sztuka należy do innego porządku rzeczy w świecie niż biznes. Może nie jest to nowa informacja, ale warto tę prawdę pokazać, zwłaszcza w formie interesującego dzieła sztuki. Używanie urzędów to jeden ze stałych motywów sztuki krytycznej.

Do konfrontacji z urzędem artystka była dobrze przygotowana. Gdyby ktoś zapytał, czy potrafi Pani udowodnić, iż jest Pani w posiadaniu rzeczy, którą chce ubezpieczyć -czyli talentu- miała ze sobą na potwierdzenie CV, listę wystaw i innych osiągnięć, nawet listę uznanych krytyków, których można by spytać o opinie (można sobie wyobrazić taką „komisję” oceniającą talent, działającą jak komisje sejmowe, np. "Sprawiedliwości i talentu"). Nikt jednak nie spytał o dowód na talent (bądź jego brak). Artystka była także przygotowana finansowo, i w tym znaczeniu nie był to żart – gdyby któraś ubezpieczalnia zechciała wystawić polisę – artystka zapłaciłaby za to żywym pieniądzem. Agenci nie popisali się więc refleksem – stracili prowizje, a firma zarobek. Jeszcze raz widać tu, że pochodzą z innej kultury... Agent- Europejczyk powinien być na tyle humanistą, by wiedzieć, że artysta jest wartością.... Dla Paweli na tym gra jednak się nie kończy. Chce spróbować ubezpieczać swoje wystawy (np. od fiaska finansowego, bo sukces, jak się okazało, można ubezpieczyć). Czy któraś z ubezpieczalni będzie na tyle wyrafinowana by nie przepuścić takiej okazji do reklamy? Firma mogłaby także najzwyczajniej i po prostu dać artystce ubezpieczenie kupując projekt "Ubezpieczenie talentu”.

Rezultatem projektu jest hybrydalne dzieło sztuki, składające się z kilku form, rozwijających na kilku płaszczyznach artystycznych. Jedną stanowi sama akcja, kolejne to film i zestawy dokumentujących projekt fotek, a jeszcze inną wystawa - instalacja w galerii Entropia, pokazująca całość przedsięwzięcia. Oprócz "Ubezpieczani....” były na niej zdjęcia drukowane na papierze (18 szt.) i na płótnie (5 szt) przedstawiające artystkę na tle wszelkich możliwych ubezpieczalni. Były one w większości fotomontażami, tak dobrymi, że mistyfikacja nie została zauważona (w rzeczywistości artystka była tylko w kilku ubezpieczalniach, a materiał filmowy pochodzi z czterech spotkań, tych z których materiał jest najlepszej jakości). Na ścianach Entropii fotografie są zestawione z planszami z tekstami z rozmów z agentami, oraz z projekcjami wideo. Zostały pokazane także filmy "Sisley” i "Łazienka”, powstały z dokumentacji innej akcji - remontu łazienki jako pracy wykonanej na rezydencji w Strasbourgu, oraz animacje "Instalacja video - Muzeum Sztuki Współczesnej , Strasbourg", gra "Train Your Artist" (są one dostępne na stronie http://laurapawela.com).

Do projektu życie dopisało kontekst: na wystawie w Entropii jedna z prac (wydruk na płótnie) została skradziona. Kradzież okazała się akcją pewnego street – artowego artysty o ksywce TRUTH ONE zainspirowanego manipulacją ubezpieczeniami i parafabularnym filmem "Sisley” o kradzieży obrazu i wywiezieniu go za granice (film kończy się napisem "cdn”). Po trzech dniach praca została zwrócona. Tak oto toczy się sztuka, rozwijając się w kolejne kontekstualne dzieła sztuki.

Talent Paweli nie został wyceniony, w ogóle nie został przełożony na pieniądze. Nie został więc, choćby tylko w ten sposób, zdefiniowany, określony. Dalej pozostał kategorią mętną i uznaniową. Wycena ubezpieczalni byłaby jakimś precedensem do którego można by się odwołać przy próbie określenia o czym mówimy, mówiąc o talencie (i beztalenciu). Jednak konkretów w sprawie definicji talentu nadal nie mamy. Byłoby coś perwersyjnego w tym, gdyby w zbiurokratyzowanym świecie, w kulturze technicznej, to instytucje finansowe i ich agenci stanowili miarę kultury. W świecie ubezpieczeń, chyba, im lepiej prosperujący artysta, tym jego talent byłby ubezpieczany niżej, bo mniejsze ryzyko, najwięcej musieliby płacić za swoje polisy początkujący. Grupa największego ryzyka to artyści pomiędzy 30 – 40 rokiem życia. To wtedy decyduje się to czy ktoś będzie artystą czy nie (wcześniej – każdy ma nadzieje, że artystą zostanie, później - jak już jest, to raczej nie przestanie). Ale to wynika z obserwacji. Ubezpieczalnie miałyby szansę przeprowadzić bardziej miarodajne badania. Ponadto, uczciwy (wobec siebie) artysta zawsze odczuwa lęk przed wyczerpaniem talentu. Możliwość ubezpieczania, także i tu, dawałaby „spokój ducha”. Tak mogłaby wyglądać praktyka ubezpieczania talentu, która splata się ściśle z praktyką artystyczną, przy czym definicje obu ulegają znacznemu rozszerzeniu.

W tym projekcie sztuka pokazuje swój potencjał demaskatorski i subwersywny – czyli zdolność do przenicowania w procesie obróbki artystycznej zjawisk społecznych, które uważamy za oczywiste i niezmienne, wobec których wydaje się, że jesteśmy bezsilni, przyjmujemy postawę typu "takie jest życie”, "nic się na to nie poradzi”. Sztuka jest w stanie ruszyć je z posad. Jednym słowem - ma zdolność krytyczną. Artysta wchodzi do gry, w funkcjonującą praktykę społeczną, i mówi "sprawdzam”. Sens owego krytycyzmu przybliża słowo "opór”, w rozmaitych znaczeniach. Dzieło sztuki jawi się tu jako "mur oporowy” - kres, granica nie do przekroczenia bez powodowania katastrofy aktualnego stanu systemu. Praca artystki tworzy sytuację wyzwalającą opór materii, tu instytucji ubezpieczeń, wykorzystując je "do oporu”. Ubezpieczalnia w swojej profesjonalnej praktyce natrafia na opór w działalności artysty, w dziele sztuki. Sztuka krytyczna, krytyczna praca artysty, nie ma programu pozytywnego, nie proponuje manifestów, ideologii, sposobów postępowania, najlepszych rozwiązań, wzorców, przewodników. Natomiast wyzwala opór. Można ją zdefiniować jako sztukę wyzwalania oporu. Wreszcie, zrealizowane dzieło sztuki stawia opór w odbiorze, wykraczając poza konwencjonalne rozwiązania i przyjęte definicje.

Wystawy w galerii Entropia zawsze są przyjazne dla artystki - poprzednio to od wystawy w Entropii zaczął się szał zainteresowania jej obrazami "windowsowymi”. Czy teraz oszaleją na jej punkcie ubezpieczalnie?

Łukasz Guzek

"Ubezpieczanie talentu”, Galeria Entropia, Wrocław, 3-14 lutego 2006