|
Dziennik, Kultura, 9.11.2007 Puzzle Paweli Stach Szabłowski W lokalu_30 apokaliptyczny hymn "Last Exit for the Lost" jest ścieźką dzwiękową do nowej wystawy Laury Paweli - mrocznej opowieści o depresji i poszukiwaniu "Ostatniego wyjścia dla zagubionych" W centrum wystawy Pawela umieszcza filmowy autoportret. Jest odwrócona tyłem do widza, wraz z nią patrzymy na pogodne, błękitne niebo. Łatwo przegapić moment, w którym artystka na ułamek sekundy odwraca się : w jej twarzy, zamiast oczu, zieją dwie czarne dziury. Spojrzenie pustych oczodołów omiata galerię urządzoną w starym, pustym mieszkaniu. Pawela przerobiła to wnętrze na obraz stanu wewnętrznego, zbudowany z filmów, rysunkow, fetyszy i muzyki. Samobójczy ton piosenki zespołu Fields of the Nephilim nie pozostawia wątpliwości, czym jest "ostatnie wyjście dla zagubionych". Pawela pożycza od gotyckich rockmenów tytuł do wystawy i sama występuje w roli zagubionej, pogrążonej w głębokim kryzysie. Kryzysy bywają jednak dla artystów zbawienne. Jeżeli ?ostatnim wyjściem" dla zagubionej autorki jest projekt, który oglądamy w lokalu_30, to jest to wyjście doskonałe - najlepsza od dawna wystawa Laury Paweli. "Zainspirował mnie wstręt do własnych prac wykonanych w ciągu ostatnich lat i zwrócenie się do samego początku mojego tworzenia" - pisze artystka. Skąd ten wstręt? Pawela (rocznik 1977) jest przecież bohaterką optymistycznej historii o artystce, która jeszcze na studiach odnosi sukces: wystawia się ją, sprzedaje na pniu, pisze się o niej dużo i dobrze. Sławę przyniósł jej SMS-owy projekt Reallaura. Ugruntowały ją obrazy i instalacje na temat systemu Windows. "Am I really a Good Painter?"- pytała w jednym z obrazów, zostawiając do kliknięcia nieistniejącą myszką opcje "yes" i "no". Rynek i kytyka wybrały "yes". W powodzeniu Paweli drzemał jednak zalążek porażki. Zdąrzyła się do niej przylepić etykietka "tej, co maluje windowsy", artystki jednego, choć dobrego pomysłu, która osiada na laurach własnego sukcesu niczym na mieliźnie. Złośliwcy przepowoadali, że tylko czekać aż zrobi wystawę o Windows Vista. Zamiast tego zrobiła to, co powinien uczynić każdy, komu zawiesił się komputer. Zresetowala swój artystyczny system, cofając się do czasu, w którym, jak mówi, "moja twórczość była niczym nieskrępowana - niewyedukowana, mroczna, dyktowana jedynie osobistymi emocjami i muzyką". Czy jednak taki powrót do arkadii artystycznej jest możliwy? W odpowiedzi Pawela sięga po młodzieńcze rysunki. Jeden z nich przedstawia dwa diabelskie kozły, rodem z okładek heavymetalowych płyt. Takie demoniczne prace Pawela tworzyła pasjami w takt muzyki Fields of the Nephilim, których koncertowy teledysk wyświetlany jest teraz obok wideo-autoportretu autorki. Reszta starych rysunkow - erotycznych i satanistycznych fantazji, wizerunków fantastycznych stworów i tym podobnych wytworów egzaltowanej, młodopolsko-gotycko-metalowej wyobraźni - zorganizowana jest w leżące na podłodze opasłe albumy. Każdy z albumów został wycięty w kształ litery ; a wszystkie razem układają się w rozrzucony po galerii tekst "Last Exit for the Lost". Pawela twierdzi, że kształ wystawy zobaczyła we śnie - i rzeczywiście dzieją się tu dziwne rzeczy : albumy z rysunkami zmieniają się w litery, ze ściany patrzą papierowe oczy, z sufitu zwisa para kolczyków - tych samych, które autorka ma w uszach na filmie video. Prace Paweli są niczym puzzle, które układają się w oniryczny, ale przekonujący obraz wyjścia z artystycznie patowej sytuacji : powrót do bezinteresownego gestu twórczego i odświeżający gest rozpoczynania swojej sztuki od początku, a nade wszystko pochwala wyobraźni. Stach Szabłowski |