|
Koncepcję wystawy należy odczytywać przede wszystkim jako zestawienie prac, które łączą poruszane w nich wspólne wątki. Wszystkie powstały w przeciągu ostatniego roku (2008-09), we wszystkich wyczuwalny jest nieokreślony niepokój. Owa niejednoznaczność, niczym z płócien romantycznych malarzy, "kosmiczna trwoga" niosąca ze sobą słabość, niezdolność do oporu i poczucie bezsilności, jakie odczuwamy wobec otwartej, rozległej przestrzeni, rozgwieżdżonego nieba czy osnutego ciemnoscią morza.
W zaproponowanych realizacjach, w których odczuwalny jest paniczny strach niepewności, trudny do zdefiniowania lęk przed nieokreślonym, fantazmaty i wyobrażenia, poszukiwanie w codzienności jej ukrytych mroków a także nieoczekiwane zderzenia formalne czy indywidualne obsesje. A nade wszystko powodujące dyskomfort niedające się wytłumaczyć przeczucie, że żyjemy w wielkiej scenografii, że gdy tylko siegnąć reką nieco wyżej ponad głowę, okaże się, że możemy szarpnieciem rozedrzeć połać nieba, zza którego wychynie przerażająca pustka lub inny niemieszczący sie w naszej percepcji oraz w naszej 'scenografii' świat.
|